They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

Wyświetlono wiadomości wyszukane dla hasła: sms do kochanej teściowej





Temat: Pozosatł już tylko miesiąc...
Cześć kobietki
No i tak jak przypuszczałam bielizny nadal brak buuuu ale za to kupiłam sobie
kiecke na 2 dzień delikatny róż, spódnica+gorset nawet jestem zadowolona,
choć chciałam zupełnie coś innego

Teściowa została ograniczona do minimum, niech tylko zadba o swoich gości by
mieli gdzie spać (to jest tylko kilka osób przyjezdnych więc się zmieszczą u
niej i u szwagierki).
A wiecie o jest najlepsze jak miałam spotkanie w sprawie panieńskiego to
dowiedziałam się, że jedna kuzynka P. nie przyjedzie, no to ja jej smsa
wysłałam, żeby dowiedzieć się czy to prawda. A na następny dzień moja
kochana "mamusia" (czyt. teściowa-potwór ;P) zrobiła jazdę mojemu P., że jakim
prawe ja się wtrącam do jej gości (choć uważałam, że Ci goście przyjeżdżają do
P.) i co mnie to w ogóle obchodzi (????). Potem zadzwoniła do swojej wnuczki i
nawyrzucałą jej, że niech nie rozpowiada plotek (ale z tego co wiem to prawda,
że nie przyjedzi. A ona chyba nie wie co to jest plotka ) i niech nie skłóca
rodziny Ja mam wrażenie, że to ona na siłę szuka jakiegoś problemu i wrogów
robi sobie wśród rodziny...

Pozostawie to bez komentarza

A tak poza tym to siedzę i mam doła, bo pożarłam się z P. nie mam pojęcia
kiedy się spotkamy =((( po prostu obłęd

no to teraz obstawiajcie dzięki komu pokłóciliśmy się na ponad 3 tyg przed
ślubem:
czy to może przez:
a) królewnę śnieżkę przez to, że zjadła jabłko i usnęła?
b) przez teściową, którą uwielbiam najbardziej na świecie?
czy też przez:
c) papę smerfa, który nie dopilnował smerfusiów i uciekły?

Decyzja należy do Ciebie

-
dziś i na zawsze...



Temat: ´´jestes glupim bachorem´´
Jakatta napisalas:

"> 1.czy powinnam zabiegac o spotkanie z mlodym (9 lat)"

Twoje zabieganie powinno sie ograniczyc do poinformowania NM o twojej checi
poznania pasierba i czekac na dzialanie jego w tym kierunku.. Wynik (czyli
widzenie sie z pasierbem lub nie) bedzie swiadczyl czy ciebie/twoje zyczenia
twoj NM traktuje (bedzie) na serio:-) (zart)

"Malzenstwo zawarte zostalo z powodu zaciazenia (chyba byla w 8 mies.) Na
pytanie dlaczego sie ozenil, standardowa odpowiedz: presja rodzicow, mlodosc,
glupota. Tesciowa (moja przyszla) znowu twierdzi, ze byl zakochany, bo
imponowalo mu jej zyciowe doswiadczenie (starsza kilka lat)."
Ja bym na twoim miejscu nie zastanawiala sie nad powodem ich slubu, jezeli juz
to robisz, to sie zastanow nad jego odpowiedzia (jak nie kochal ja i wziol slub,
to swiadczy tylko negatywnie o nim). Opcja przyszlych tescow jest mniej
zenujaca:-)))

Jezeli chodzi o ten SMS, to bym narobila stracha EXi, grozac rozprawa za
znieslawienie twojej osoby (swiadek tesciowa). Mialam podobna sytuacje,
skonczylo sie na tym, ze Exia odszczekala przed znajomymi wymyslona przez siebie
historie pod moim adresem, o ktorej sie przez przypadek od znajomych
dowiedzialam. Dostala pare listow od mojego adwokata, miala dwa wyjscia: albo
odszczeka, albo sprawa sadowa, no i wybrala naturalnie dla niej mniej szkodliwa
a dla mnie satysfakcjonujaca opcje (ale wstydu sie najadla).

Nie wyrazam opini o twoim M (za bardzo obrazajace:-))), ale ja na twoim miejscu
nad tym slubem bym sie dlugo zastanawiala.
Ja sie zastanawialam 5 lat, no i za pare tygodni slub, w miedzy czasie
wyjasnilismy kupe razacych nas rzeczy, wiemy wszystko o sobie, i czego mozemy
sie po sobie i po tej drugiej osobie spodziewac. W tym czasie (5 lat) przeszlam
totalna metamorfoze, od wyrozumialej, poswiecajacej sie, nadskakujacej macochy,
przez zobojetniala, nie majacej juz sily i nerwow, a doszlam do etapu "egoistki"
z czym jest mi bardzo dobrze (mniej stresu dla wszystkich:-)) (moze dlatego
dopiero teraz ten nasz slub???:-))))).

Moja rada, najpierw wszystko do konca wyjasnic a potem slub, pozniej (po slubie)
moze okazac sie za pozno:-)))





Temat: jak zachęcić byłego męża do kontaktów z synami
jak zachęcić byłego męża do kontaktów z synami
Drodzy Panowie. Na prośbę męża który pragnął rozpocząć nowe życie z młodszą
towarzyszką po 22 latach małżeństwa rozwiodłam się. Rozwiedliśmy się bez
problemów, bo co mogłam zrobić, nie uwiąże się kogoś kto przestał jak twierdzi
kochać. Moje uczucie nie miało znaczenia. Myślę że kiedyś to doceni. Ale mamy
dwóch synów 21 i 18 lat. Byli z tata silnie związani. Starszy razem z nim
jeździł nurkowac, jeżdzili w 3 na narty. I raptem w 3 miesiące wszystko się
skończyło. Mąż nie ma dla nich czasu. Widzi ich gdy wpada po poczte lu swoje
rzeczy, które nadal przechowuje w domu. W wakacje nie zaproponowal im ani
jednego dnia wspólnego. Nie dzwoni ani nie sms. Czasami ale to sporadycznie.
średnio 1 raz na 3 tygodnie pisze do nich sms. Mija 10 miesiecy i dzieci sa
coraz bardziej obrażone. Boję sie, że jeszcze trochę a ich straci. Już teraz
gdy zachęcam je do dzwonienia do taty złoszczą się. Czy to normalne i mogę
liczyć ze mu to minie. Czy to wpływ jego towarzyszki o 10 lat starszej od
naszego syna. Żal mi ex męża i synów. Rozmawiałam z nim o tym ale bez efektu.
Obiecuje i na tym sie kończy. Starszy syn zaczyna miec to już gdzieś... ale
młodszy delikatny nadal cierpi i tęskni. Od listopada mąż był z nim 1 tydzien
na nartach, 1 raz na basenie i 1 raz w kinie (przed basenem)i 2 godziny na
działce bo spieszył sie do swojej nowej sympatii. Oczywiście jak przychodzi bo
musi i to na krótko jest wtedy dla nich mily ale czy to nie za mało. Czytam
jak ojcowie walczą o dzieci a ja walczę aby on chcial poświęcić im więcej
czasu i nic. Uważam że nawet w takim wieku dzieci potrzebują ojca. Nowa
partnerka nie musi oznaczać utraty synów. Nadchodzi Wigilia a chlopcy nie chcą
go nawet zaprosić na Święta. Mają też żal do teściowej która nie dzaoni do
nich i nie widziała ich od roku a gdy ją zapraszamy nie ma ochoty sie spotkać.



Temat: Cholera, nawet zbuntować się porządnie nie można!
Jak ja poszłam na zwolnienie ciążowe (od 5-6 tyg ciąży) robiłam
wszystko, ale nie dlatego że musiałam po prostu z nudów. śniadania
robiłam mężowi zawsze ale wieczorem i wkładałam do lodówki, rano
wyciągał jadł śniadanie i pakował kanapki do pracy, on był
zadowolony i ja że nie musiałam rano wstawać (pierwsze 3 miesiące
miałam potworne mdłości, miałam problem żeby nawet otworzyć lodówkę).
Kuchnia należała do mnie i tylko do mnie, ale za to jak miałam
większy brzuch odkurzał, mył podłogi i okna (na szczęście nie lubi
bałaganu :)
Ale od kiedy jest Natalia śniadania robi sobie sam, tak go nauczyłam
i koniec!!!! Na szczęście nie narzeka, nieraz tylko dla żartów powie
że chyba go już tak nie kocham, ale wtedy mu mówie: masz zawsze
obiad , kolacje, wysprzątane w domu, więc nie marudz, bo napewno byś
nie chciał się ze mną zamienić :)))
Też zdażyło się że mój mąż jak byłam w ciąży coś mi podobnego
powiedział, ale jak sobie zrobił raz i drugi sam śniadanie i odgrzał
sobie na obiad mrożoną pizze, a ja w wielkim brzuchem pojechałam do
miasta i wróciłam dopiero wieczorem i nie odbierałam telefonu,
ewentualnie żeby się za bardzo nie martwił wysłałam smsa typu wrócę
wieczorem, już nic takiego nie mówi, a ostatnio powiedział że
powinni płacić kobietą prowadzącym dom i wychowujących dzieci :)
Na każdego faceta jest jakiś sposób, na mojego było nie zrobienie mu
jedzenia i co teraz sam sobie robi śniadanka :)
A uwierz mi nie było łatwo go tego nauczyć, troszkę łez mnie to
kosztowało, jak się urodził teściowa przestała pracować i synuś miał
wszystko podtykane pod nos, na szczęście teściowa jest wporządku i
sama mi mówiła żebym go troszkę sobie wychowała ;)




Temat: Tłumienie emocji
Co do smsów to oczywiscie koleżanki tylko mówią, nie czytam tego.

Ja naprawdę próbowałam przez te lata wielu rzeczy. Tych drobnych kroczków,
cierpliwie czekałam,ze może zobaczy, cierpliwie delikatmie mówił, powiedz mi,
zrób dla mnie coś takiego miłego jak ja Tobie, bo lubię to dla Ciebie robić, i
lubiłabym jakbyś Ty lubił to robić dla mnie.
I nic. Mąz twierdzi,że skoro on nie potrzebuje, to ja się muszę przyzwyczaić.
Myślałam tez, tak jak ktos wspomniał o spotkaniu z psychologiem, albo innym
specjalistą. Ale wiem,że maz nie wyraziłby na to zgody, bo kiedyś przy jaiejś
innej okazji powiedział mi stanowczo,że on psychologów i tym podobnych nie
uznaje ( przepraszam jesli kogos uraziłam, ja tak nie uważam ). Bo mącą w
głowie, a on bez wiedzy psychologów potrafi dojśc do tego też, bo psychologia
to nauka o rzeczach oczywistych.(???!!!)
Nie chciałam się z nim wtedy wdawać w dyskusje, ale odtąd wiem,że na takie
wizyty nie pójdzie.

Tak sobie czytam Wasze rady i jestem wszystkim Wam bardzo wdzięczna. Nie znacie
mnie, a jednak próbujecie mi cos doradzić.
Na pewno Wasze rady otwierają mi jakies inne pole do myslenia.
Choc narazie niestety tylko złe mysli mi przychodzą do głowy.
Bo jesli ja mimo prób, będąc bardzo zyczliwą mu osobą nie nauczyłam go
wyrażania emocji, to znaczy,że jestem kiepska.
A co gorsza nie mam dobrych perspektyw, zwłaszcza,że jestem już "piekną
trzydziestoparoletnią". Najlepsze lata życia spędzę na czekaniu na miłe słowa,
czułe gesty. A mąż może jak będzie miał 75 lat powie mi,że mnie kocha...
Może kogoś zdziwić,jak do tego doszło,że wyszłam za niego. mówię. Kiedyś
wcześniej było trochę inaczej.
Nie wiem, rutyna? Nie uważam się za nudną osobę... myslę,ze ma powody do
tego,żeby byc nawet dumny z niektórych moich osiągnięć. Już moja krytyczna
wobec mnie teściowa bardziej mnie chwali.
Dziękuję bardzo ,że wysłuchujecie mnie, widać od razu,że Wam nie są obojętne
czyjeś emocje:)

milunia




Temat: Umieram co 2-3 miesiące.
Umieram co 2-3 miesiące.
Od 3 lat co 2-3miesiące widzę się z żoną.Ona pracuje za granicą. Opiekuje się
starszymi osobami. Przyjeżdża na 2 miesiące i znowu z powrotem. Ja zostę sam
jak palec. Nie wiem co z soba zrobić, chodzę z kata w kąt czasami chce się po
prostu wyć, że nie ma wyjścia.
Zaczęło sie od tego, że 13 lat temu dostaliśmy mieszkanie w małym miasteczku
na Dolnym Śląsku skąd pochodzia żona. Po przeprowadzce założyłem własny
interes sklep. Wiodło się nam nieźle do 2000 roku kiedy zbankrutowałem po
kontroli US okazało się, że pomagała nam jej matka i ona podbierała
pieniądze. Przy dużych utargach nie do sprawdzenia. W każdym razie były
wielkie długi w hurtowniach, żona chciała to najgorsze. Pojechała za granicę.
Ja też, tylko na 2 miesiące do Niemiec. Jakoś wszystko spłaciliśmy. Obecnie
nie mam pracy. Gdzie pytam to jestem za stary. 43 lata więc jeżdżę na 2
miesiące do Niemiec i jakoś żyjemy, na chleb jest. Teraz musiałem zjechać
szybciej bo nabawiłem się uczulenia na nawozy i już tam nie pojadę.
Powie ktoś wszystko ma czego on chce. Właśnie chcę być razem a nie mogę.Moja
żona nie zrezygnuje z takich zarobków, zresztą to ona nas teraz utrzymuje.
Ona też o tym wie i mnie pociesza. Codziennie posyłamy sobie SMS. Jesteśmy 18
lat po ślubie i dalej się kochamy. Też tęskni i nie może doczekać się
przyjazdu. Jak tak długo można. Nie mam kolegów. Wychodzę z psem, robię dla
córki obiad, teraz mam internet to trochę posmerfuję, piszę, pomajsterkuję w
domu i całe życie. Codziennie gdy nie ma żony nie chce mi się wstać ani nic
robić, patrzę kiedy minie dzień, coś mnie ciągle gniecie, jakiś strach przed
przyszłością. Poczytałem Wasze listy i postanowiłem napisać. To trochę
pomaga. Pozdrawiam .Ps Teściowa sprzeniewieżyła ok 40 000 zł z banków(dawali
pożyczki na kwitek emerytalny), na co nie wiem bo nie rozmawiam.



Temat: znajomi i rodzina a poronienie (długie)
znajomi i rodzina a poronienie (długie)
Poroniłam pod koniec listopada tego roku w 5/6 tyg (według beta HCG).
Pierwszy raz w życiu. Straszna pustka i żal, i niemoc, i wiele myśli
kotłujących się w głowie: co teraz będzie, czy kiedyś się uda... I te łzy,
które cały czas kapią i nie chcą przestać.
Ciąża była bardzo wczesna, więc nie zdążyliśmy się pochwalić znajomym. Na
szczęście. Wiedzieli tylko rodzice, rodzeństwo i moja bliska koleżanka. Znamy
się jeszcze z liceum, mieszkałyśmy razem na studiach, często się
odwiedzałyśmy, wszystko jej mówiłam. Więc jak dowiedziałam się o ciąży też
powiedziałam, i jak poroniłam też. I wtedy trochę się zawiodłam, bo ona tylko
napisała smsa, że lepiej szybciej niż później. I od tej pory cisza. Nic.
Żadnego: jak się czujesz, jak sobie radzisz. Nic. Tylko jak składałam
życzenia z okazji imienin (na początku grudnia), to wydała się zaniepokojona,
że o niej zapomniałam. Mogłabym zdechnąć, zapłakać się na śmierć...
W takich momentach pomagają ludzie, po których najmniej się tego spodziewamy.
Mi bardzo pomogła teściowa (wspaniała kobieta i prawdziwa druga mama, jak się
dowiedziała, że jestem w szpitalu od razu chciała przyjechać, a nie mieszkamy
w tych samych miastach), bratowa, siostra męża i oczywiście kochany mąż.
Dziękuję im za to z całego serca.
Moja mama powiedziała: nie ty pierwsza i nie ostatnia; nie przyjechała do
mnie kiedy tego potrzebowałam, bo podobno nie mogła - musiała zająć się
babcią (w szpitalu byłam w sobotę, a w niedzielę byłam już w domu. Myślę, że
w weekend zawsze można kogoś poprosić z dość dużej rodziny, żeby zajął się
babcią i pojechać do jedynej córki te 120 km, zwłaszcza, że jest sama z mężem
w obcym mieście). Tato bardzo to przeżył - płakał, a mój brat stwierdził:
dobrze się trzyma, jest twarda (bo przy nim nie płakałam).



Temat: nie umiem być silna?
Jego płacz mnie dobija:(
Wczoraj przepłakałam całą noc, ale dzisiaj rano poczułam się lepiej. Może łzy
faktycznie oczyszczają. I byłoby mi znacznie lżej gdyby nie...sms. Napisał że
nie raz życie kopało go po tyłku, że jakoś sobie radził, ale tym razem nie
potrafi, że dopiero teraz zrozumiał jak bardzo mnie kocha. Prosił o jeszcze
jedną szansę. Odpowiedziałam że jak narazie to przez 11 lat mnie życie kopało
bezustannie, że przecież świat się nie zawalił, że życie bywa przewrotne i
wszystko może się zdarzyć, nawet nasze "być razem"..ale kiedyś..nie teraz!!
Zadzwonił. Przeraziło mnie to że łkał, płakał jak dziecko - Nigdy, przez 11 lat
tak nie szlochał. Prosił żebym mu pomogła. Powiedziałam że nic nie
przekreśliłam na Amen, ale mam dość..poprostu, że to jak narazie tylko doba, a
ja potrzebuję odpoczynku, nie wiem co będzie za rok, za dwa lata, jeśli nawet
zdecyduję się wrócić to to może być równie dobrze np. za rok, który i tak jest
niczym w odniesieniu to tych nieciekawych jak dla mnie 11 lat. Powiedziałam
również że jeśli chce porozmawiać, jeśli czuje sie źle, to mogę przyjechać.
Powiedział że nie (uff..jak dobrze - może jednak uczy się być sam)że to nic nie
zmieni. Powiedziałam że ma wyjść do ludzi, do rodziców, nie zamykać się w 4
ścianach i rozmyślać. Ale On powiedział tylko że nie chce. Dlaczego tak się
katuje na własne życzenie? Wziął sobie tydzień urlopu - i po co? żeby myśleć?
Może jestem miękka ale żal mi go. Zadzwoniłam do teściowej. Powiedziała że mam
się nie łamać, że tyle przeszłam, że ma to na co zasłużył:(. Po tym wszystkim
doszłam do wniosku że ja niechcę żeby wrócił, ale poprostu żal mi go.
Chciałabym mu pomóc dojść do siebie, żeby było mu lepiej, żeby był
szczęśliwy..nie umiem. Czy mam żyć z kimś z żalu, litości? Czy to rozsądne?
Takie życie będzie jedną wielką katastrofą! Mam nadzieję że mu przejdzie ten
depresyjny nastrój, że to poprostu pierwsze dni. Sama nie wiem. Cholernie mi
jego żal. Nie siebie, a jego. I to ja go pocieszam, ja która tyle przeszła:
bicie, oblegi, inne kobiety, zakazy, nakazy i zero pomocy przy obowiązkach
domowych. Chyba jestem głupia ..ale mimo wszystko żal mi go - bardzo żal.
Jeśli sie złamię to jedno wiem - będę miała wielelki żal do siebie.

PS. Dzisiaj wraz z córką umeblowałayśmy sobie zupełnie inaczej mieszkanko,
zrobiłyśmy wspólny obiad i było naprawdę bardzo fajnie...gdyby nie jego ogromny
dół..:(



Temat: Marcowe pociany dają czadu:)))))))
Gratulacje
Fantaisie GRATULUJE BARDZO BARDZO MOCNO!!! Kochana, ciesze sie z Toba i zyczy Ci
samej przyjemnosci! Oprycha sie nie przejmuj; jak juz Ci, chyba Balbinka,
pisala, niebezpieczna jest jak jest na dole. Ja wlasnie swoja wylwczylam po
tygodniu. Moj chlop mowi, ze w zasadzie to dobrze, bo w ten sposob uodpornilam
dziecko (taka autoszczepionka) na ewentualne zakazenia tego wirusa.

Za Melbunie trzymam kciuki, tj jest za ten wazny egzamin, tylko nie wiemjaki!
Czemu nikt mi nie chche powiedziec co sie wydarzylo jak mnie nie bylo? Nie wiem
tez dlaczego buty Bebell sa takie slynne?

Lalsia szaleje! A Mala Dziewczynka ma sie dobrze u mamy w brzuchu i juz!!!
Lalisiu, jakby co mozesz pisac SMS do mnie przez cala noc, ja "pelnie" nocne
dyzury w tym tygodniu zeby mi czas szybciej zlatywal kiedy mojego meza nie ma w
domu, wiec nie sypiam po nocach do 3 - 4 rano. Trzymam za Was kciukasy. I jak w
koncu skonczyla sie sprawa rodzinnego porodu? Jesli Lalisi juz nie mam na forum,
to moze ktoras mi powie, prosze ...

Poza tym kupilam sobie dzisiaj bilet do Polski!!! Tak mi jakos ostatnio zle
bylo, chchialam sie wsciec od tego ciaglego siedzenia w domu. I nie chodzi o to,
ze moj maz o mnie nie dba, ale o to, ze czasem potrzebuje innego towarzystwa niz
on. Jak rodzice pojechali, zrobilo mi sie jeszczce gorzej i nic mnie nie chcialo
cieszyc. Ani wakacje, zamiast cieszyc sie z Leonarda, to myslalam jak to bedzie
okropniejak zjedzie tu moja tesciowa na sile mi pomagac i madrzyc sie co i jak
ma robic ... i tak sie nakrecalam. No i popatrzylam sobie w necie i znalazlam,
ze LOT ma bardzo przyzwoite ceny, wiec sie szybko zdecydowalam i zaraz po
wakacjach lece na tydzien do Krakowa!!!!




Temat: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)???
A dlaczego chcesz się pozbywać żalu do matki? Jest od w pełni uzasadniony, nie
usprawiedliwisz go niczym.
Musisz pamiętać, że ona jest jaka jest i że pomimo tego nie wolno Ci pozwolić
jej siebie zranić. Nie daj się!
Myślę, że cały czas masz nadzieję, że matka się zmieni. Otóż nie. Moim zdaniem
powinnaś - dla dobra swojej rodziny - ograniczyć kontakty z nią do minimum.
Jasne, że w naszej kulturze mocno zakorzeniony jest stereotyp matki-polki-
całkowicie poświęconej dzieciom, ale to niestety tylko mit i życie pokazuje, że
często jest inaczej. Jeśli to sobie uzmysłowisz, jeżeli przekonasz się, że nie
ty jedna masz taką "chorą" matkę, wtedy być może łatwiej będzie Ci przejść z
tym do porządku dziennego.
Wiem, że bardzo chciałabyś, żeby dziecko miało kochającą, oddaną babcię. Twoja
matka nie staje na wysokości zadania. Może więc sama poszukaj jakiejś
przemiłej "babci" dla swojego dziecka (teściowej, sąsiadki, starej ciotki). Nie
skupiaj się na matce, odpuść sobie!
Nie zabiegaj o jej uwagę. Kiedy mówi o swoich problemach, przerwij jej tak, jak
ona przerywa Tobie. Traktuj ją tak samo, jak ona Ciebie. I nie przejmuj się, że
to brak szacunku - nie szanuje się ludzi, którzy nas nie szanują. Nie bój się,
że ją zranisz. Oczekuj przeprosin za jej niestosowne zachowanie - masz do nich
pełne prawo. Nie bądź małą dziewczynką.
Na jej SMSa opisującego co u niej (chore dziecko siostry) odpisałabym co u mnie
(chore moje dziecko). I zapomniałabym o sprawie. Gdyby matka lekceważąco
wyraziła się o moich problemach z chorym dzieckiem, to bym się otwarcie
obraziła i zażądała przeprosin. Nie zabiegaj o nią!




Strona 2 z 2 • Zostało wyszukane 76 rezultatów • 1, 2